Przygoda pt. Przedszkole

 

Jak każdy rodzic mający na uwadze prawidłowy (przede wszystkim: społeczny) rozwój dziecka stanęliśmy przed faktem posłania dziecka do przedszkola. Bogaci o nasze własne, przedszkolne wspomnienia oraz wspierając się opiniami znajomych zaczęliśmy się zastanawiać na wyborem odpowiedniej placówki. Zaznaczyć należy, że wielka przygoda o nazwie „Przedszkole” to wydarzenie zarówno dla dziecka jak i rodziców. Wprawdzie maluch przeżywa to o wiele bardziej intensywnie, ale rodzicom również udziela się „klimat”. Szczególnie, że człowiek zastanawia się nad jak najlepszą formą wychowywania dzieci, co ma znaczący wpływ na wybór przedszkola. Rodzicom stojącym przed tym dylematem możemy z cała odpowiedzialnością polecić uczestnictwo w Dniach Otwartych organizowanych w przedszkolu, żeby się bezpośrednio zapoznać z miejscem, personelem, atmosferą danego przedszkola. Jeżeli ktoś nie dysponuje czasem, który mógłby poświęcić dniom, polecić możemy odwiedzanie stron internetowych, na których można znaleźć dużo informacji o społecznościach przedszkolnych. Im więcej informacji na stronie tym społeczność aktywniejsza, co przekłada się bezpośrednio na proces wychowawczy, ale o tym więcej w dalszej części artykułu. Nasza przygoda z Krainą (szczęśliwych) Misiów, czyli Przedszkolem nr 196 zaczęła się dość przypadkowo. Nie wybieraliśmy (wbrew powyższym zaleceniom J ) świadomie tej placówki a trafiliśmy „z przypadku” i trzeba przyznać, że po minionym roku traktujemy to jak przysłowiowy łut szczęścia. Nina od początku chciała iść do przedszkola. Ponieważ jest naszym pierwszym dzieckiem była spragniona towarzystwa i nie mieliśmy problemu z jej nastawieniem. Podekscytowana i zainteresowana każdą nowością, którą spotykała, chętnie zostawała a po powrocie opowiadała z wypiekami o przedszkolnych wydarzeniach. Tak było przez pierwszy tydzień. Po tygodniu, gdy już się oswoiła z nową sytuacją, chciała odmiany od codziennego obowiązku pójścia do przedszkola (niechęć do wyjścia z domu), ale wspaniała praca Pań opiekujących się dziećmi oraz wspomniana wcześniej, jej chęć zabawy w gronie dziecięcym zwyciężyły i przedszkole zaczęła traktować jak oczywiste uzupełnienie życia rodzinnego. W tym chwilowym „kryzysie niechęci” wpływ na jego przełamanie, sądzimy, miały rozmowy z nią. Wytłumaczenie dziecku, że tak jak mamusia i tatuś chodzą do pracy, tak ona chodzi do przedszkola (a później pójdzie do szkoły i też do pracy) spowodowały, że zupełnie inaczej spojrzała na ten nowy obowiązek i zaczęła go traktować jak wspólną, rodzinną aktywność. Pomocna też w takim okresie jest sugestia, żeby się szybko żegnać, bez przeciągania. Niekończące się przytulanie tylko niepotrzebnie dziecko rozżalają i być może wygląda to okrutnie, ale dziecko łatwiej, szybciej się oswoić (nawet z własnym smutkiem), gdy od razu widzi swoich przedszkolnych przyjaciół i „coś się zaczyna dziać”. Należy zaznaczyć, że Panie nauczycielki, aktywnie wspomagając nas w wychowywaniu naszych skarbów, wyraźnie zaznaczają, że rozmowa i wytłumaczenie dziecku (w każdej sytuacji), dlaczego coś musi zrobić (ja wiem, że czasami brak czasu, chęci, spokoju) skutkuje stabilnością psychiczną i o wiele lepszą reakcją dziecka w przyszłych, podobnych sytuacjach. Po kilku tygodniach zaczęliśmy zauważać zmiany w zachowaniu. Na początku były to nowe zabawy, tańce, piosenki, wierszyki, lepsza koordynacja ruchowa, coraz lepsze umiejętności manualne. Dziecko potrafiło samo się bawić, zabawy były różnorodne (od układania klocków, przez malowanie, rysowanie aż do tańczenia przy muzyce, zabawie z misiami, lalkami). Ponieważ stosowaliśmy do tej pory rytm drzemki w środku dnia, obowiązkowe leżakowanie nie było dla Niny problemem. A jest to bardzo ważny aspekt, ponieważ dziecko jest wypoczęte, nie reaguje nerwowo na bodźce (zbyt intensywne dla przeciążonego małego układu nerwowego), chętniej się bawi, lepiej uczy, jest spokojniejsze i lepiej wieczorem zasypia. W Krainie Misiów leżakowanie to cały proces (łącznie ze składaniem ubranek na krzesełkach), więc dodatkowo Mała przyniosła nową, cenną umiejętność – składanie ubranek przy łóżeczku J. Następnie w opowieściach pojawiły się pierwsze przyjaźnie i wspólne zabawy. Opowiadanie, z kim się bawi na podwórku, kto pomagał budować zamek w sali dostarczało wiele frajdy. Pierwszym szokiem dla nas było, że Nina zjadła kotlecika w przedszkolu! A później rybkę! I serek! Ponieważ do tej pory w domu broni się jak może przed tymi potrawami, jesteśmy, więc pod ogromnym wrażeniem skuteczności wychowawczej Pań nauczycielek. Na dzień dzisiejszy słyszymy, że mięsko i rybka to smakują jej tylko takie jak w przedszkolu. Skuteczność ta robi tym większe wrażenie, że widzimy, z jaką radością i sympatią, a jednocześnie z przestrzeganiem reguł, Panie nauczycielki witają, żegnają opiekują się naszymi dziećmi. Jak już zaznaczyłem jesteśmy pod ogromnym wrażeniem pracy pedagogicznej Opiekunek. Rozmowa z Paniami w zakresie stymulacji psychicznej, problemów z zachowaniem nie odbywa się jedynie z inicjatywy rodzica, ale ma charakter obustronnej współpracy. Żywe zainteresowanie poza-przedszkolnym życiem dziecka, wpływem na jego zachowanie i pomoc przy ewentualnych problemach to ogromne, pedagogiczne wsparcie. Inicjatywy wspólnego z rodzicami uczestnictwa w życiu przedszkolnym (imprezy, ciekawe spotkania, świętowanie, czytanie) to rzecz fenomenalna. Pozwala dziecku ściśle wiązać życie rodzinne z przedszkolem, a rodzicom pozwala wspólnie z Paniami nauczycielkami w sposób bardziej kompleksowy, pełniejszy, bogatszy wychowywać pociechę. Ciepło, serdeczność, konsekwencja przy wykonywaniu wydanego polecenia skutkują tym, że dzieci słuchają się! Radość, z jaką Panie zajmują się naszymi pociechami pozwalają nam z pełnym zaufaniem powierzać Ninkę Ich opiece. Ta pedagogiczna aktywność mile nas zaskoczyła, gdyż sądziliśmy, że przedszkole będzie uzupełnieniem naszej wizji wychowawczej, ale w tym przypadku niejednokrotnie nas inspiruje. Trzeba przyznać, że Pani Dyrektor umiejętnie dobrała grono pedagogiczne. Myślę, że z taką pomocą będziemy mogli w sposób bardziej wszechstronny i zróżnicowany wychowywać naszą pociechę. A i my sami skorzystamy na wyrobieniu właściwych relacji rodzic-nauczyciel w procesie wychowawczym. Z gronem pedagogicznym Krainy Misiów współpracuje się na tyle wspaniałe, że poprzeczka dla następnych wychowawców, nauczycieli jest postawiona naprawdę wysoko. Podsumowując niniejszy artykuł dotyczący wrażeń rodzicielskich z pierwszego roku Przygody: Przedszkole, chcielibyśmy wyraźnie zaznaczyć, że jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani zarówno wychowywaniem, opieką, nauką naszego dziecka jak również współpracą z gronem pedagogicznym. Sympatyczni współpracownicy przedszkola nie będący Opiekunami, położenie przedszkola w cichej (osłoniętej) okolicy (z drzewami, z dobrze urządzonym ogródkiem rekreacyjnym), dobra kuchnia to wspaniałe atuty tej Krainy. Jesteśmy pewni, że po latach nasze dziecko (a i my sami również) będzie z rozrzewnieniem, sympatią wspominać przedszkole, w którym szczęśliwie i aktywnie spędzało dzieciństwo. Na koniec chciałbym polecić rodzicom aktywne uczestnictwo w organizowanych inicjatywach przedszkolnych (w ramach dostępności czasowej oczywiście). Mam na myśli chociażby ostatnio nagłośnione wspólne czytanie. Ponieważ pomysł mi się spodobał (w domu lubię czytać Nince) zgłosiłem swój udział i … takiego ładunku pozytywnej energii, radośnie niesfornej żywiołowości, takiego wesołego nieokiełznania nie da się porównać z niczym innym a napełnia niesamowitą witalnością. Lepsze niż poranne espresso. Gorąco polecam!

Tata Niny Iwaszko – Oddział I